sobota, 8 marca 2008

Biuletyn ZONA MUTANTE 08.03.2008





Lękajcie się trzynastego w tym miesiącu, bo gdy nadejdzie trzynasty, przyjdzie pora na rzeź. A konkretnie „Rzeź” – slasher z Davidem Arquette i Courtney Cox. Jak przystało na slashera, film opowiada o psychopacie, z ostrym narzędziem ogrodowym, polującym na nastolatków? Tylko, że tym razem psychopatą jest:



Ronnie!?

Dodajcie do tego fakt, że jego ofiary to banda hipisów i otrzymujemy pierwszy, prawdziwie konserwatywny horror. Idealny prezent na dzień dziadka lub babci.
Dodatkowo jest spora szansa, że zobaczymy w tym filmie scenę brutalnego zabójstwa Davida Arquette i/lub Courtney Cox.

17 marca na DVD pojawi się „Oprawca” - kawał naprawdę kiepskiego, tandetnego horroru z 1985 roku. Główny bohater filmu - Edward przypadkiem zabija swoją matkę, zyskując tym samym szczerą nienawiść ojca.
Kilka lat później Edward i jego przyjaciele wybierają się do domku na plaży na małą imprezkę. Nie wiedzą jednak, że ojciec Edwarda również jest na miejscu i postanowił wreszcie wyrównać rachunki z synem. Za pomocą topora. Trzeba facetowi przyznać, że wybrał tańsze rozwiązanie od terapii rodzinnej.
Z tego, co czytałem w internecie wynika, że „Oprawca” jest: debilny, obleśny, całkowicie bezsensowny i pozbawiony jakiejkolwiek wartości. Co oczywiście oznacza, że pewnie go kupię.

19 marca Lindsey Lohan dowie się, kto ją zabił. Tak jest, słynna kinowa kaszana, z najbardziej znanym, rudowłosym rozsadnikiem chorób wenerycznych w roli głównej, wreszcie pojawi się na DVD. Lindsey gra w niej wzorową uczennicę, porwaną przez psychopatę z zamiłowaniem do obcinania kończyn. Po kilku dniach zostaje odnaleziona (bez ręki i nogi), ale podaje się za zupełnie inną osobę – striptizerkę o imieniu Dakota. Czy dziewczyna zwariowała, czy Dakota naprawdę istnieje, czy ten film jest niewiarygodnie debilny?
„Wiem, kto mnie zabił” znany jest głownie z: brutalnego użycia koloru niebieskiego, daremnych prób kopiowania stylu Davida Lyncha i scenariusza tak bezsensownego, że jego puenta opiera się na znalezionym na youtube filmie wideo. Już się nie mogę doczekać

20 marca na DVD pojawi się „Fido” - film o świecie gdzie żywe trupy powstały z grobów, zaatakowały ludzi i... zostały udomowione. Teraz zombie, ze specjalnymi obrożami kontrolnymi, robią za służących w domach całej Ameryki . Rodzice małego Timmiego kupują nowego domowego zombie. Chłopiec zaprzyjaźnia się z nim i nadaje mu imię Fido. Gdy obroża kontrolna Fida ulega uszkodzeniu, Timmy musi mu pomóc, by jego nowy przyjaciel nie został zlikwidowany. Słyszałem wiele pozytywnych opinii o tym filmie i chętnie wreszcie go obejrzę. Może kiedyś też będę miał własnego zombie?

czwartek, 6 marca 2008

Recenzja: "Black samurai"

Piszę tego bloga od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz zauważyłem, że nie ma w nim żadnej recenzji filmu kung-fu ani blaxploitation. Oczywiście postanowiłem jak najszybciej naprawić to niedopatrzenie, ale ponieważ jestem człowiekiem aktywnym i mam wiele obowiązków*, najłatwiej było mi połączyć, obydwa gatunki w jednej recenzji. Dlatego właśnie mój wybór padł na „Black samurai” – film kung-fu z 1977 roku w reżyserii Ala Adamsona (autora takich dzieł jak: "Horror of the Blood Monsters" czy "Dracula vs. Frankenstein"). Z jednej strony, głównym bohaterem jest samotny wojownik walczący z wyznawcami zła, z drugiej strony gra go nikt inny jak Jim Kelly - mistrz świata karate, znany wszystkim z filmu „Wejście smoka”.



Jim Kelly i Jego Super Afro Mocy


Kiedy sekta wyznawców zła porywa córkę japońskiego ministra, tylko jeden człowiek może ją uwolnić – Jim Kelly** - agent organizacji D.R.A.G.O.N (Defense Reserve Agency Guardian Of Nations***). Na jego drodze stanie: Janicot – przywódca sekty, jego prawa ręka -Chavez, armia najemników oraz tajna broń sekty....

Karli Oddział Śmierci™

Tak jest, Karli Odział Śmierci™. Najwyraźniej Janicot wierzył nie tylko w szatana, ale też w równouprawnienie w miejscu pracy i zatrudnił w swojej armii oddział karłów (w tym jednego z pejczem). Jeżeli koncepcja Karlego Oddziału Śmierci™, nie sprawi, że zechcecie obejrzeć ten film, to poczekajcie aż powiem wam o scenie z jetpackiem iwalce z tresowanym sępem.

Kung-fu, karły z pejczem, jetpack i walka człowiek kontra sęp w jednym filmie. To właśnie, proszę Państwa jest klasa.

Streszczenie fabuły jest w tej recenzji nieco krótsze niż zazwyczaj, ale w „Black Samurai” jest ona naprawdę szczątkowa. Film, w jakichś dziewięćdziesięciu procentach, składa się ze scen, w których Jim Kelly, na różne ciekawe sposoby, krzywdzi złych ludzi. Jasne, pojawiają się jakieś niewyraźne przebłyski fabuły, na przykład wątek potencjalnego zdrajcy w szeregach D.R.A.G.O.N. Można by jednak spokojnie wyciąć je z filmu, nazwać go „Jim Kelly bije palantów i lata na jetpacku” i nikt by nie zauważył.

Kelly, radzi sobie całkiem nieźle w głównej roli, nie jest może najlepszym aktorem, ale to samo można powiedzieć o Chucku Norrisie czy Stevenie Seagalu. Za to, kiedy przychodzi do walki nagle zaczyna wyglądać naprawdę przekonująco. Aż szkoda, że nie zrobił kariery,.
„Black samurai” na pewno nie spodoba się wszystkim, budżet filmu nie był zbyt wysoki a ciągłe sceny walki momentami zaczynają być nużące, jeśli jednak zignorujecie te wady okaże się że to kawałek całkiem niezłej pulpowej rozrywki.

Najlepsze momenty

  • Chyba nie chcę wiedzieć skąd on wyciągnął ten karabin maszynowy.
  • Karły zabójcy
  • Impreza bez Mariachi i striptizerek, to nie impreza
  • Tylko prawdziwy facet potrafi wyglądać na twardziela w łososiowym kombinezonie.
  • Cios w jadra-fu
  • Jetpack
  • Wielki kamień-fu
  • Zabójczy karzeł z biczem
  • Voodoo people
  • WŁÓCZNIA w jądra – fu
  • Tresowany sęp vs Jim Kelly

*Czytaj „syrop na kaszel i pornografia”
**No dobra, gość, którego gra Kelly nazywa się inaczej, ale kogo to obchodzi?

***Jestem gotów iść o zakład, że założyciele D.R.A.G.O.N.- a wpierw wymyślili skrót, a dopiero potem zaczęli się zastanawiać, co on ma znaczyć.