Recenzja: "Dr Tarrs Torture Dungeon"
Pisałem już wprawdzie wcześniej, że horror zaludniają ludzie z poważnie ograniczoną percepcją(czytaj większość nie zauważyłaby Wielkiego Cthulhu nawet gdyby wsadził im mackę w odbyt), ale główny bohater tego filmu –Gaston LeBlanc bije po prostu wszelkie rekordy.Nie jestem może najbardziej spostrzegawczą osobą na świecie (za dużo syropu na kaszel). Wystarczyłoby mi jednak jakieś pięć minut pobytu w szpitalu psychiatrycznym gdzie toczy się akcja filmu, żeby stwierdzić że coś w nim poważnie nie gra. Konkretnie to, że po całej okolicy biegają wariaci, a szef całego interesu – dr Mailiard sam nie wygląda na zbyt normalnego.
LeBlanc przybywa do szpitala, w celu napisania artykułu o stosowanej w nim najnowszej kuracji. Polega ona, na puszczaniu wariatów luzem i pozwalaniu im na wszystko na co mają ochotę. Wydaje ci się że jesteś kurczakiem, masz trochę ziarna. Chcesz biegać po lesie przebrany za diabła i straszyć ludzi, nie ma sprawy.

orgonalnych i liściach baobabu. Mimo tego LeBlanc, jakimś cudem, nie dostrzega, że jego gospodarz ma kolosalnego świra. Zauważa to dopiero wtedy gdy ląduje pojmany w lochu. Okazuje się że wariaci, pod wodzą Mailiarda, zbuntowali się i uwięzili personel szpitala. LeBlanc będzie musiał się uwolnić zanim spotka go kuracja systemem Doktora Smoły i Profesora Pierza.„Dr Tarrs torture dungeon” jest całkiem wierną adaptacją opowiadania Edgara Alana Poe „System Doktora Smoły i Profesora Pierza”. Niestety nieco za dobrze oddaje klimat oryginału. Opowiadania Poego opisywane są różnie, ale nikt jeszcze nie nazwał ich „wartkimi” czy też „pełnymi akcji”. Wolne tempo w połączeniu z groteskowymi scenami tworzy oniryczny klimat, który prawie pozwala zapomnieć, że przez większą część filmu nic się nie dzieje.
Najlepsze momenty:
- Koleś przebrany za diabła kontra szalony mnich.
- „Z wysokiego baobabu spadną liście „tak” i „nie”. Eugenia przestanie istnieć, lecz świat odrodzi się gdyż zamieszkuje korzenie baobabu.” – Cytat z Doktora Maliarda
- Pan Kurczak rządzi
- Gołe piersi
- Krab jako instrument muzyczny
- Żółw morski-fu






